Skład kremów pod lupą

IMG_2224

Hasła reklamowe nieustannie zarzucają nas informacji o wspaniałym działaniu reklamowanych produktów. Jedne mają nas odmłodzić, inne nadzwyczajnie nawilżyć naszą skórę, a jeszcze inne z dnia na dzień wygładzić pomarańczową skórkę. Nie daj się zwieść takim hasłom i zwracaj uwagę na składniki, które naprawdę są potrzebne Twojej skórze. W dzisiejszym wpisie przybliżam Ci składniki, na które powinnaś zwrócić uwagę w zależności od tego z jakim problemem masz do czynie oraz co właściwie daje ich zawartość w kremie. 

Retinol – alkoholowa pochodna witaminy A. W kosmetykach pojawia się najczęściej w połączeniu z estrami witaminy A, których zadaniem jest zwiększenie działania retinolu. Jego stężenie nie powinno być niższe niż 0,1%, ale nie wyższe niż 1%.  Retinol należy do najlepiej przebadanego składnika kosmetyków. Kremy z jego dodatkiem powinnaś stosować po 40 roku życia. Jego zadaniem jest pobudzenie regeneracji naskórka, lekkie złuszczenie jego odbudowa oraz zapobieganie powstawania przebarwień. Dzięki temu, że przyczynia się do powstawania nowych naczyń krwionośnych, skóra zostaje dotleniona i nadbiera ładnego kolorytu. Dodatkowo dzięki zwiększeniu produkcji kolagenu i elastyny skóra staje się jędrniejsza, drobne zmarszczki zostają wygładzone, a te głębsze spłycone.  Dzięki temu, że działa normalizująco czasami znajdziemy go w kremach do skóry tłustej i trądzikowej gdzie jego zadaniem jest regulacja ilości wydzielanego łoju oraz odblokowanie porów.

Kolagen – czyli białko powszechnie występujące w organizmie człowieka. Kolagen powinien występować w kosmetykach w stężeniu do 5%. Jego zadaniem jest ochrona naskórka przed utratą wilgoci. Działa podobnie do kwasu hialuronowego tworząc na powierzchni naskórka swoistą otoczkę zabezpieczającą skórę przed odwodnieniem oraz wygładza ją.

Koenzym Q10 – chroni przed wolnymi rodnikami. Jego prawidłowe stężenie w kremach to 10%. Zwróć na niego szczególną uwagę jeśli jesteś w wieku pomiędzy 25-30 rokiem życia, a Twoim celem jest opóźnienie procesów starzenia. Zadaniem koenzymy Q10 jest bowiem nie spłycanie zmarszczek, ale opóźnianie ich powstawania. Koenzym napędza metabolizm skóry, która jest jeszcze w stanie sama się regenerować. Dodatkowo chroni przed wolnymi rodnikami, wzmaga stopień elastyczności skóry oraz poprawia jej koloryt.

Kwas hialuronowy – jego zadaniem jest wyłącznie nawilżanie, a nie jak bardzo powszechnie jest to uważane wygładzenie zmarszczek (takie zadanie spełnia ten wstrzykiwany pod skórę). W kremie powinien osiągać stężenie pomiędzy 2% a 5%. Jego działanie jest podobne to działania kolagenu i swoje właściwości zawdzięcza silnym właściwościom higroskopijnym. Na powierzchni skóry tworzy ochronny film zapobiegający utracie wody utrzymując ją na powierzchni skóry i tuż pod nią. Dodatkowo wygładza i poprawia elastyczność naskórka, a dobrze nawilżony naskórek staje się bardziej przepuszczalny dla substancji czynnych.

Liposomy – rozpuszczają się w komórkach naskórka dzięki czemu możliwy jest transport innych składników, nierozpuszczalnych w tłuszczach w głębokie warstwy naskórka. Przykładem takiej substancji może być np. witamina C. Dzięki nim substancje które przenoszą przenikają przez warstwę rogową w większym stężeniu i znacznie silniej działają niż takie same związki aplikowane bez liposomów. Zwykle przeprowadza się dwutygodniową kurację liposomową, po tym czasie należy ją przerwać i stosować produkty z liposomami co dwa, trzy dni dla podtrzymania efektu ich działania.

Peptydy – czyli aminokwasy budujące białka naskórka i skóry. Idealnie będzie jeśli Twój krem będzie zawierał peptydy biomimetyczne. Są one identyczne z peptydami naszego naskórka. Są więc gotowymi cegiełkami do wbudowania w zniszczony naskórek. Na peptydy zwracaj uwagę po 35 roku życia. Ich zadaniem jest regeneracja naskórka, poprawa napięcia i gładkości. Krem z ich dodatkiem możesz także stosować w okolicach ust gdzie Twoja skóra starzeje się najszybciej.

Kwas glikolowy – jest to kwas owocowy. Jego stężenie powinno wynosić około 8%. Jeśli jest go więcej nie powinnaś po niego sięgać przez dłuższy okres czasu. Możesz przy użyciu takiego kremu zrobić np. trzymiesięczną kurację i po tym czasie dać skórze od niego odpocząć. Jego zadaniem jest rozjaśnienie przebarwień, złuszczenie naskórka i ułatwienie wchłaniania innych substancji. Szczególnie polecane są dla osób z suchą i odwodnioną skóra, przy trądziku pospolitym oraz dla cery z pierwszymi oznakami starzenia. Uwaga! Kremy z kwasem glikolowym stosuj wyłącznie na noc. Pod wpływem słońca mogą pojawić się na skórze przebarwienia dlatego na dzień zastosuj krem przynajmniej z SPF 15. Kremu z kwasem glikolowym nie nakładaj w okolice oczu.

Niacynamid – jedna z dwóch form witaminy B3. Główne jego zadanie to działanie przeciwzapalne i przeciwłojotokowe. Zwróć więc uwagę na ten składnik jeśli masz skórę wrażliwą, masz problemy ze stanem zapalnym na skórze lub masz skórę naczyniową.  Liczne badania dowiodły, że niacynamid pomaga w zmniejszeniu drobnych linii i zmarszczek. Niacynamid warto włączyć w kuracjach retinoidowych – zmniejsza jej skutki uboczne.

Parabeny – to nic innego jak konserwanty, których zadaniem jest wydłużenie czasu działania kremów. Nie musisz jednak się ich bać jeśli nie przekraczasz daty ważności takiego produktu. Krem, którego trwałość wynosi np. pół roku musi mieć konserwanty by nie rozwinęły się w nim drobnoustroje i pleśń. Parabeny znalazły się na liście konserwantów dopuszczonych do zastosowania w produktach kosmetycznych. Posiadają pozytywną opinię Komitetu do spraw Produktów Konsumenckich przy Komisji Europejskiej. Dodatkowo uważane są za jedne z najmniej alergicznych substancji konserwujących. Nie daj się też zwieść reklamie. Jeśli krem nie zawiera parabenów, a jego data ważności wynosi pół roku to ma inne konserwanty jak np. kwas mlekowy czy kwas borny.

Kwas salicylowy – jego zawartość w kremie nie powinna przekraczać 5%. Podobnie jak kwas glikolowy stosuj go wyłącznie na noc jeśli chcesz uniknąć przebarwień. Jego zadanie to głownie działanie przeciwzapalne dlatego najczęściej znajduje się w kremach do cery trądzikowej oraz ze stanem zapalnym. Najczęściej jest wykorzystywany ze względu na swoje właściwości złuszczające, idealnie sprawdza się jako środek do lekkiego oczyszczenia skóry.

Witamina C – jej zawartość nie powinna przekraczać 20%, na co dzień nie powinna jednak przekraczać 10%. Jej postać w kremie powinna być lewoskrętna, zwróć uwagę czy Twój krem nie odbiega od normy. Krem z witaminą C stosuj wyłącznie na noc. Witamina ta działa przeciwstarzeniowo, zwiększa gęstość skóry, jest silnym antyoksydantem zwalczającym wolne rodniki, działa łagodząco i przeciwzapalnie.

Ciekawa jestem czy Wy zwracacie uwagę na skład swoich kosmetyków czy ślepo wierzycie producentom w deklarowane przez Nich informacje i działanie Ich kremów?

Facebook
Google+
http://piekno-z-natury.pl/wp/sklad-kremow-pod-lupa/
INSTAGRAM

68 thoughts on “Skład kremów pod lupą

    • To jestem naprawdę zaskoczona :) ciekawa jestem jak więc wygląda u Ciebie codzienna pielęgnacja skóry. Szczególnie aspekt dbania o odpowiedni poziom nawilżenia skóry :)

  1. Bardzo przydatne informacje. Ja zrezygnowałam z kremów na rzecz olejów :) Zawsze sprawdzam skład kosmetyku, a ostatnio kupuję ich coraz mniej, bo większość robię sama w domu :)

    • Cieszę się, że informacje są przydatne :) A olejki w pielęgnacji to także moi faworyci ponieważ podobnie jak Ty większość kosmetyków zastąpiłam już naturalnymi :)

  2. Ostatnio też większą uwagę zwracam na skład kosmetyków i coraz mniej mam ochotę je kupować;p Wole naturalniejsze rozwiązania jak olejki czy zrobienie czegoś samemu w domu;) Ostatnio przygotowałam serum/tonik z wit.C ;)

    • To podobnie jak ja. Jak się patrzy na tą chemię to taki olejek wydaje się być zdecydowanie lepszym rozwiązaniem :) A serum z witaminką C to jeden z moich ulubienców :)

    • To bardzo ważne i dobrze, że chociaż starasz się zwrócić uwagę na główny składnik kremu. Jeśli już na pierwszym miejscu znalazłaby się chemia to nie wróżyłoby to nic dobrego.

    • Ich zła sława to zasługa dr P. Debra, która to wykryła u kobiety chorej na raka piersi niewielkie ilości parabenów. Jak twierdziła dostały się one do organizmu chorej drogą pozapokarmową i wykazywały aktywność estrogenową zaburzając gospodarkę hormonalną i powodując rozwój komórek rakowych. Nie mniej jednak, jak dotąd żadne badanie nie potwierdziły takiego działania parabenów na organizm. Dodatkowo potwierdzone zostało, że parabeny bardzo słabo przenikają przez naskórek. Śladowe ilości, które przedostaną się do wnętrza organizmu (krwiobieg) zostają szybko metabolizowane do związków szybko usuwanych z organizmu.

    • To bardzo dobrze ponieważ wiedza o składzie preparatów, które aplikujemy na skórę może uchronić nas przed niechcianymi chorobami skórnymi jak np. trądzik,

  3. Świetny post, bardzo często firmy kosmetyczne wciskają nam kity, a my się nabieramy, ale tylko i wyłącznie przez swoją niewiedzę :-/ Wesołych Świąt! :*

    • Oj to prawda, firmy kosmetyczne (i nie tylko) doskonale wiedzą jak manipulować klientem dlatego tak ważne jest aby nie dać się zwieść i sprawdzać skład tego co aplikujemy na naszą skórę mając jednocześnie świadomość, że część tych składników przedostanie się do wnętrza naszego organizmu.

    • Czasami warto przyjrzeć się z bliska co tam w tych naszych kremach jest i czy aby na pewno jest to naszej skórze niezbędne.

    • To bardzo dobrze, szczególnie jeśli chodzi o te dziwne substancje bo pod ich nazwą wiele może się kryć, czasami dobrego, a czasami niestety wręcz odwrotnie.

  4. Najczęściej sprawdzam skład jeszcze przed zakupem, w domu na spokojnie sobie wyszukuję informację na temat poszczególnych składników. A przy zakupach spontanicznych, no cóż, sprawdzam na miejscu w sklepie i korzystając wyszukuję te składniki, których nazwy niewiele mi mówią. Ale pocieszające jest to, że im częściej sprawdzam tym więcej zapamiętuję na przyszłość, więc googlowanie przy sklepowej półce zajmuje mi mniej czasu ;)

    • Oj dobrze by było jakby tak każdy sumiennie podchodził do zakupu nowych kosmetyków i sprawdzał każdy jego składnik. Być może z czasem produkty kiepskiej jakości schodziłyby z obrotu i producenci zaczęliby wprowadzać nowe, ulepszone z mniejszą ilością chemii. Póki co to chyba tylko jednak takie pokorne marzenia :)

  5. Ja zawsze zwracam uwagę na to, czy jest kolagen czy nie. Fakt można tym zdziałać coś od strony wewnętrznej, jednak warto też zadbać o kolagen od wewnątrz, np. jeść kurze łapki czy galaretę. :)

    • To prawda i fajnie, że zwróciłaś uwagę na aspekt jakim jest żywienie w dostarczaniu właśnie m.in kolagenu. Produkty na bazie żelatyny to faktycznie idealny wybór aby zwiększyć jego ilość w organizmie :)

  6. Zawsze czytam składy..to bardzo istotne. W dodatku nigdy nie płacimy wyłącznie za sam krem..im krem jest bardziej reklamowany (w TV czy w internecie) tym jego cena również jest wyższa. Aktualnie jestem na etapie poszukiwania peptydów w kremach :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *